Psychologia,  Życie

Samotność w związku. Największy wróg kobiecej miłości

To straszne. To straszne, że można żyć w związku z mężczyzną, a przy tym czuć się tak bardzo samotną. Jak tylko dokładniej sobie o tym pomyślę, to zżera mnie jakaś wewnętrzna siła. Czuję, że tracę grunt pod nogami i nie mogę pozbierać myśli. Nie wiem skąd to wszystko się bierze i nie wiem, czy nie jestem z nim już tylko z przyzwyczajenia.

Razem, a jednak osobno

Jeszcze nie dawno, gdy patrzyłam w jego oczy, czułam że mam obok siebie bratnią duszę. Wręcz namacalnie odczuwałam, że jednoczymy się na płaszczyźnie duchowej. Teraz jest zupełnie inaczej. Za każdym razem, gdy spotykamy się wzrokiem – uciekam, aby to spojrzenie nie trwało zbyt długo. Nie umiem już patrzeć się w te źrenice minutami, nie cieszy mnie to i nie daje żadnej satysfakcji. Utwierdzam się tylko w przekonaniu, że JA jestem TU, a ON jest gdzieś TAM. Czasem, gdy wpatrujemy się w siebie, chce mi się płakać. Czuję się wtedy samotna, czuję że moja cząstka duszy, ta wewnętrzna część mnie, która jest znana tylko dla mnie – nie została przez niego jeszcze rozpoznana, że nie zostanie już nigdy rozpoznana przez tego człowieka obok mnie.

Początek miłości?

Nie wiem czy ktoś z was ma podobnie. Nie wiem czy mężczyźni też odczuwają coś podobnego. Ja jestem kobietą i piszę z perspektywy kobiety. Nie wiem też skąd bierze się to przekonanie o samotności, dlaczego pojawia się tak nagle i dlaczego w ogóle się pojawia, po co? Ma mi ono coś uświadomić, pokazać? A może w momencie, gdy pojawia się ten stan samotności w związku, to w tym miejscu zaczyna się prawdziwa miłość? Kończy się zauroczenie, fascynacja, spadają różowe okulary i pojawia się realna świadomość związku, problemów i krętych dróg. A może to pierwszy sygnał, aby zawrócić, aby nie brnąć dalej w coś, czego nie czuję całym sercem. Nie wiem.

Koniec miłości?

Poddać się i odejść? A może przeczekać? Może warto uświadomić sobie skąd to się wzięło, dotrzeć do źródła takich myśli i powalczyć z tym? Z pewnością w grę wchodzą jakieś uwarunkowania z dzieciństwa, te kluczowe momenty, które ugruntowały w umyśle przeświadczenie, że „nikt mnie nie zrozumie”. Najlepiej byłoby do nich dotrzeć, rozgrzebać je, uświadomić sobie, że jeśli tylko podejmę taką decyzję, to mogę się od nich uwolnić. Byłoby dobrze, gdyby samotność w związku była spowodowana właśnie tym motywem. Można by było nad tym popracować i szczęśliwy związek gwarantowany. Ale co jeśli to wcale nie jest kwestia braków z dzieciństwa czy problemów w zrozumieniu siebie? Co jeśli ta często odczuwana samotność to znak, że ja i on nie jesteśmy bratnimi duszami? Przecież każde z nas oddało sobie nawzajem cząstkę siebie i swojej duszy i teraz co? Koniec? Tak nagle? Już po wszystkim?

Czy jest odpowiedź, jak to rozeznać? Samotność w związku to coś tragicznego. Wie o tym, każdy u kogo dotyk czy inny gest miłości „drugiej połówki” wywołuje płacz, wstręt lub pogłębia bezsens odczuwany w głębi serca.

~Pocahontas~

 

7 komentarzy

  • Saint Etienne

    To nie musi byc facet.A artykul nie musi byc opisany tendencyjnie.Znam przypadek powrotow przez mezczyzne do domu po 15stu godzinach pracy,rzucania sie na niego z lapami,wrzaskiem i agresja.Znam dziediatki jak nie setki przypadkow patrzenia przez pryzmat pieniadza rozleniwionych i zepsutych do szpiku kosci,pustych samic wyobrazajacych sobie,ze za dopuszczenie do siebie samca w okresie ruji nalezy im sie zloty cielec.Zycie w tych czasach jest przykre.Wielokrotnie puste.Makijaz,fura i portfel.Tresc nie jest istotna.

    • Dziewczyny z Agencji

      Masz rację. Wszystko może być również odwrócone, a sytuacje o których piszesz na pewno się zdarzają. Autorkami bloga są same kobiety, ten artykuł również został napisany przez kobietę, także zdecydowanie łatwiej było nam ująć temat z perspektywy właśnie kobiety.

      Pozdrawiamy i dziękujemy za ciekawy komentarz 🙂

    • Dziewczyny z Agencji

      Być może. Nie wykluczone. Czasem właśnie warto zastanowić się nad przyczyną tej samotności w związku i próbować ją „rozgryźć”. I rozmawiać. Ważne jest też, żeby o tym rozmawiać i nie skrywać wszystkiego w sobie. Milczenie sprawia, że samotność w związku urasta do ogromnych rozmiarów, z którymi walka może nas przerosnąć.

  • Loren

    Ja coś o tym wiem,bo w moim małżeństwie jestem bardzo samotna.Nie potrafimy że sobą rozmawiać, nie mamy wspólnych planów ,nic po prostu nic co mogło by nas łączyć. Bardzo mnie to męczy, ale każdego dnia zadaje sobie pytanie po co to wszystko ,lata lecą i ja już mam tak do końca żyć?!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *