Z życia wzięte,  Życie

Z życia wzięte: ” Wcale się nie oświadczyłem, ale ona oświadczyny przyjęła!”

Jeszcze 2 miesiące temu miałem dziewczynę. Dziewczynę poznaną w klubie, z którą od ponad roku przerabiałem randki w kinie, potajemne bzykanie się w samochodzie i rozmowy przy wódce do samego rana. Podobał mi się status naszego związku – taki niezobowiązujący, a jednocześnie bardzo wciągający. Ale wszystko spieprzyło się w jednej chwili. A może jednak dobrze wyszło, bo przynajmniej wiem, na czym stoję?

Zbliżały się jej 24 urodziny, ale ja kompletnie nie miałem pomysłu, co jej kupić na prezent. Ktoś mi podpowiedział: kup jej coś z biżuterii, każda baba ją nosi, na pewno się jej spodoba. Pomyślałem sobie, że to nawet nie głupi pomysł – biżuterię nosi i to wcale nie w małej ilości. Głupie z mojej strony było tylko to, że zamiast wisiorka, kolczyków czy bransoletki, wybrałem pierścionek – bo tego rodzaju biżuterii miała akurat mało. I jakoś nie przyszło mi do głowy, że prezent urodzinowy w formie srebrnego kółka może wywołać tak nieoczekiwany zwrot akcji!  

Przyszedłem do niej na godzinę przed imprezą urodzinową. Wręczyłem jej prezent, ale nie rozpakowała go od razu – odłożyła go na stolik i zagoniła mnie do krojenia warzyw na sałatkę. Nawet nie wiem kiedy mieszkanie zrobiło się pełne ludzi. Na stoliku, obok mojego prezentu, pojawiło się też kilka innych pakunków, a impreza rozkręcała się w szybkim tempie. Jakoś przed północą wszyscy poczuliśmy lekki zjazd po wypitym alkoholu, więc moja dziewczyna uznała, że to dobry moment na to, by podać tort, rozpakować prezenty, a tym samym dać symboliczny sygnał gościom, że mogą już iść do domu.

W trakcie rozpakowywania prezentów poszedłem na chwilę do kuchni po kolejne piwko, a gdy wracałem usłyszałem jakiś dziwny krzyk połączony z piskiem i coś jakby oklaski. Kiedy zobaczyłem, jak moja dziewczyna chwali się pierścionkiem przed skaczącymi wokół niej i podnieconymi koleżankami, a faceci mi gratulują, uświadomiłem sobie dopiero, co narobiłem. Całkiem nieświadomie krzyknąłem: to chyba jakaś pomyłka! Ale moja dziewczyna uznała to za żart i rzuciła mi się w ramiona, szepcząc mi do ucha, że oczywiście się zgadza i że w ogóle się nie spodziewała. Impreza ponownie się rozkręciła, a ja przez kolejne parę godzin myślałem tylko o tym, jak jej powiedzieć, że źle odczytała moje intencje.

Nie chciałem jej robić wstydu przy gościach i przykrości w urodziny, więc stwierdziłem, że zaczekam z tym do rana. Niepotrzebnie. Okazało się, że zdążyła już zadzwonić do swojej matki i dodać zaręczynową fotkę na fejsa! Z każdym dniem ona coraz bardziej się w to wkręcała, a ja coraz bardziej nie wiedziałem, jak się z tego wykręcić!

Minęły już dwa miesiące i czuję pewien nacisk z jej strony na ustalenie daty ślubu. We mnie jednak dojrzała pewna niepokojąca myśl, żeby nie tylko zakończyć całą tę farsę ze ślubem, ale też nasz związek. Ta pomyłka pokazała, że mamy zupełnie inne wizje dotyczące naszej wspólnej przyszłości. Ona chciałaby wystawne wesele na 200 osób, ja cichy i skromny ślub z przyjęciem w góralskiej chacie. Ona chce mieć trójkę dzieci, ja dzieci nie znoszę. Ona chce wielki dom z kredytem, ja chcę większość swojego życia podróżować i osiedlić się gdzieś na stałe dopiero za kilkanaście lat. Z jednej strony cieszę się, że wyszło to teraz, a nie po ślubie “z przypadku”, ale z drugiej boję się, jak zareaguje na rozstanie. Pewnie znienawidzi mnie do końca życia. Pociesza mnie jednak fakt, że wiem, że robię to dla naszego dobra. Przede wszystkim jej dobra, bo ja sobie poradzę, a ona zasługuje na prawdziwego księcia z bajki, którego prawdopodobnie sobie wymarzyła.

~ Narzeczony mimo woli ~

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *