Seks,  Związki

Rutyna w długoletnim związku – czy nie za bardzo się jej czepiamy?

Rutyna, monotonia i pewna przewidywalność zdarzeń jest tym, czego ludzie będący w stałych związkach panicznie się boją. Znam kilka takich par, których dotknęła już ta nieszczęsna przypadłość i boleśnie się nią rozczarowali. Ale kiedy słyszę takie zdania, jak: “nie żeń się stary, po ślubie wszystko się zmienia” albo “kochana, ile ja bym dała, żeby wrócić do tych czasów, gdy byliśmy w sobie zakochani”, wtedy zastanawiam się, gdzie Ci ludzie popełnili błąd? Bo przecież prawdziwa miłość to nie balonik, z którego regularnie ulatnia się powietrze, ale raczej mocna waluta, która z czasem tylko zyskuje na wartości.

Młodzieńcza miłość a miłość dojrzała

Ja wiem, że najlepiej byłoby czuć tę iskrzącą nutkę podniecenia i ekscytacji do końca dni spędzonych we dwoje. Czekać z utęsknieniem na każde spotkanie, czuć dreszcze na całym ciele po każdym dotyku i mocne bicie serca na sam widok tej drugiej osoby. Ale to całkiem naturalne, że w końcu się do siebie przyzwyczajamy i pewne rzeczy nie robią na nas już takiego wrażenia. To nie ma jednak nic wspólnego z rutyną czy kryzysem w związku, który pojawia się zazwyczaj wtedy, gdy wraz ze zmierzchem młodzieńczych porywów serca orientujemy się, że tak naprawdę niewiele nas ze sobą łączy. To jest ten etap, w którym związek przechodzi w ową dojrzałość i którym ma nam jeszcze więcej do zaoferowania.

Znam Cię na pamięć i jest mi z tym dobrze

Po kilku, kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu latach spędzonych razem, niewiele jest nas w stanie zaskoczyć. Znamy na pamięć każdy ruch, spojrzenie czy ton głosu tej drugiej osoby i dokładnie wiemy, co to oznacza. Patrząc na nią widzimy, czy jest zła, smutna, wesoła, podekscytowana czy zestresowana i dobrze wiemy, co powie w danej sytuacji, choć sama nie zdążyła jeszcze nawet o tym pomyśleć. Znamy jej upodobania i nawyki, wiemy, co może ją zadowolić lub dla odmiany zdenerwować, a jej osoba nie stanowi dla nas większej tajemnicy. Czy to właśnie jest ta zła i podstępna rutyna? Nie, to stabilizacja, poczucie bezpieczeństwa i pewność, że nic nie jest w stanie jej zaburzyć. Nikt też nie mówi, że w długoletnim związku nie ma miejsca na spontaniczność. Wręcz przeciwnie! Małe “przemeblowanie” jest zawsze czymś dobrym, ale pamiętajmy, że prawdziwa siła dojrzałego związku tkwi w jego niezmiennym i solidnym fundamencie.

To nie rutyna jest problemem, ale to, że nie do końca się lubicie…

Do mojego, prawie już 10-letniego związku, również wkradła się rutyna. Ja jednak nie widzę w tym większego problemu, gdyż my w tej rutynie świetnie się odnajdujemy.  A to przede wszystkim dlatego, że lubimy spędzać ze sobą czas – bez względu czy jest to wspólny posiłek, spacer czy oglądanie TV. Myślę, że w przypadku większości par to nie rutyna jest problemem, a to, że chyba nie do końca się lubią, rozumieją lub po prostu za bardzo się od siebie różnią. W dojrzałym związku docenia się po prostu bycie razem, a rutyna jest nieodłącznym elementem codzienności, bez której czegoś by w nim brakowało.
Jasmine

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *