Z życia wzięte,  Życie

Z życia wzięte: „Wygórowane ego”

Był upalny, lipcowy dzień. W sumie to już popołudnie i zbliżało się do wieczora. Wracałam z treningu, więc byłam totalnie padnięta. Szłam sobie na przystanek, aż nagle podjechał do mnie na rowerze jakiś facet. Łysy, dojrzały, około 40. Nic specjalnego, nie mój typ, po prostu. Mam 22 lata i nie oglądam się za takimi mężczyznami, musiałby być niesamowicie przystojny, żeby przykuć moją uwagę!

Zapytał czy poszłabym z nim na kawę. Spojrzałam na niego zza okularów, jakoś nie miałam ochoty ich zdejmować, mimo że on swoje zdjął. Nie chciałam być niemiła, mówiąc, że jest dla mnie za stary, więc odpowiedziałam, że to ja jestem dla niego za młoda. Pełna kulturka z mojej strony haha. I się zaczęło.

Zaczął mówić, że wiek nie gra roli, że nie powinnam szukać facetów w moim wieku. Według niego lepiej mieć starszego. Też tak uważam, ale starszego maksymalnie o 4 lata, a nie o 18… Zaczął zapewniać, że on mi dużo da, dużo więcej niż jakiś zwykły chłopaczek. Bo on jest już dojrzały emocjonalnie, a po moich oczach widać, że ja potrzebuję i szukam kogoś właśnie takiego. Po moich oczach? Przypominam, że miałam okulary….

Ja do niego swoje NIE, a on – ale dlaczego, czy masz chłopaka, nie podobam ci się, ja ci naprawdę dużo dam, mam duże możliwości… i tak dalej. Na szczęście szybko nadjechał mój autobus i powiedziałam mu PA. On odjechał w swoją, a ja w swoją stronę. Tyle. Ale facet miał swój tupet, trzeba przyznać!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *