Z życia wzięte,  Życie

Z życia wzięte: Jedna dziewczyna? Przecież można mieć kilka

Z Pawłem znałam się 3 miesiące zanim wyszło na jaw, jaki jest naprawdę. Nie wiem czy to długo, czy krótko, ale cieszę się, że w ogóle się o tym dowiedziałam.

Poznaliśmy się w kawiarni. Czekałam na przyjaciółkę, bo miałyśmy rezerwację na stolik, a ona trochę się spóźniała. Podszedł do mnie taki nieśmiały i zawstydzony. Myślał pewnie, że jestem tam z chłopakiem. Urzekła mnie jego niepewność. I tak od słowa do słowa, dał mi swój nr telefonu, a ja po kilku dniach się odezwałam. Zaczęliśmy się spotykać. Za każdym razem robił na mnie mega wrażenie i nie raz miałam w głowie myśl – IDEAŁ.

Bańka mydlana pękła, kiedy to przypadkiem natknęłam się na odcinek jednego z programów, gdzie prowadzący zagaduje przechodniów. Był tam Paweł i zdradził siebie samego. Na jedno z pytań dotyczących relacji z kobietami odpowiedział jasno – “Jedna dziewczyna? Przecież można mieć kilka i to jest moja sentencja.” A później dodał coś w stylu, że na świecie jest tyle pięknych kobiet, że szkoda zamykać się na jedną.

Poczułam ogromne rozczarowanie. Nie płakałam ani się nie załamałam, ale na pewno był to szok. Pamiętam, że przewijałam ten filmik kilka razy na wypowiedź Pawła, żeby upewnić się, czy aby na pewno dobrze zrozumiałam to, co powiedział. A potem zerwałam z nim kontakt. Dobrze, że prawda wyszła na jaw po 3 miesiącach, a nie wtedy kiedy wkręciłabym się w ten związek już tak naprawdę.

Najlepsze jest to, że napisałam mu długiego SMSa, gdzie wyjaśniłam, że nie możemy się więcej spotykać, bo wyjeżdżam na stałe z Polski. Mieszkaliśmy kawałek drogi od siebie, także nie bałam się, że moje kłamstwo wyjdzie na jaw (a zresztą on miał większy powód do wstydu), a też nie mieliśmy żadnych wspólnych znajomych. Paweł nie walczył, nie chciał się spotkać. Napisał zwykłe: “Rozumiem, będę tęsknić.” ŻENADA!

 

Pestka

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *